sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział XIII

 


  Kate nie wiedziała, gdzie dokładnie jadą. Nie wiedziała, co Liam rozumie przez "pokazanie jakiegoś ciekawego miejsca". Nie wiedziała też, co sama miała na myśli wypowiadając te słowa. Wyliczała sobie te wszystkie niewiadome rzeczy. 
 Ciekawość zżerała ją od środka.
 Popatrzyła na Liama siedzącego za kierownicą. Na jego twarzy błądził lekki uśmieszek, co dawało piękny efekt. Wyglądał na bardzo dobrze wiedzącego, gdzie zmierza.
 Stali w niedużym korku, w centrum zatłoczonego Londynu.
 Kiedy Liam poczuł na sobie wzrok Kate, zwrócił się ku niej, a jego oczy były teraz jakby bardziej orzechowe.
- Jestem pewny, że to miejsce, do którego właśnie się udajemy spodoba ci się - odparł, spoglądając to na nią, to na ulicę. Korek nawet się nie zmniejszył, więc po chwili całą swoją uwagę skupił na dziewczynie.
- Jesteś tego aż taki pewny? - zapytała, a w jej głosie pobrzmiewał sarkazm.  
 Wyszczerzyła do niego białe zęby w szerokim uśmiechu. Już nie odczuwała tego poddenerwowania, które zawsze jej towarzyszyło przy ich wspólnych rozmowach. Chłopak pokręcił twierdząco głową, nie spuszczając wzroku z ciemnych jej oczu.
- Co prawda trzeba będzie się trochę pogimnastykować, żeby tam dotrzeć, ale jakoś damy radę - powiedział.
   Pogimnastykować? To gdzie on chcę iść? Myślała gorączkowo. Bardziej spodziewała się, że pokaże jej standardowe atrakcje takie jak Big Ben czy Tower Bridge. Tak, zaskoczył ją. Niestety jeszcze bardziej wzniecił w niej ciekawość.
- Mógłbyś konkretniej? - zasugerowała, patrząc na niego podejrzliwym wzrokiem.
- Kate, trochę cierpliwości. Widzę nie jest to twoją mocną stroną - zażartował
i parsknął śmiechem. Kate zrobiła obrażoną minę i szturchnęła go w ramię.
- Auuu! Chcesz spowodować wypadek!? - wykrzyknął dalej się śmiejąc, a Kate razem z nim. Czuła się w jego towarzystwie tak swobodnie. Jakby znała go od lat.
  Zapatrzeni w siebie nie zauważyli, że ulica całkiem opustoszała. Oczy chłopaka utkwiły w niebieskich oczach Kate, które przyciągały jak magnes.
  Teraz to oni byli źródłem ogromnego korku na głównej ulicy. Do porządku przywróciło ich (a raczej Kate) głośne trąbienie co najmniej trzech samochodów.
- Liam... - powiedziała donośnie Kate, niechętnie odrywając spojrzenie od chłopaka
i sprowadzając go na ziemię. Rozkojarzony rozejrzał się dookoła i szybko ruszył, przeklinając pod nosem. Dziewczyna spojrzała za szybę i uśmiechnęła się do siebie. 
  Pomyślała, że ostatnio uśmiech nie schodził z jej twarzy, co było bardzo podejrzane.
  Po dobrych kilkunastu minutach jazdy, Liam zatrzymał się na poboczu, koło niewielkiej, ale stromej góry.
  Tu panowała cisza. Zero natłoku tych wszystkich samochodów, nie mówiąc
o przechodniach. Najwyraźniej znajdowali się za miastem.
   Z lekkim przerażeniem w oczach, Kate popatrzyła w stronę dużego pagórka.
   Widząc ten wzrok Liam zaśmiał się i wyskoczył z auta. Dziewczyna zrobiła to samo, nadal patrząc nieufnie w stronę góry.
- I zapewne masz zamiar zaciągnąć mnie na samą górę? - zapytała powoli. Nie była jakoś specjalnie wysportowana. Zdusiła w sobie lekkie przerażenie i postanowiła stawić temu czoła. 
- Zobaczysz, efekty będą zadziwiające - powiedział z uczuciem i wskazał ręką na wąską ścieżkę, najprawdopodobniej prowadzącą do samego szczytu.
   Kate szła przodem. Jak na razie nie było żadnych przeszkód na drodzę, ale
z czasem pojawiły się.
   Zwrócona przodem do Liama szła, nie wiedząc gdzie podąża. Zawzięcie o czymś rozmawiali, więc dziewczyna chciała mieć z nim kontakt wzrokowy.
   Nagle, Kate nie poczuła gruntu pod nogami, na wskutek czego zachwiała się. Gdyby nie szybka pomoc ze strony chłopaka, wylądowałaby w gęstych krzakach, które teraz zewsząd ich otaczały.
   Posłała mu wdzięczne spojrzenie i otrzepała spodnie. Liam nerwowo podrapał się
w głowę.
- Kiedyś była tu taka ścieżka... - odparł zakłopotany, zerkając na teraz z lekka porośniętą dróżkę.
- Liam, kiedy było to 'kiedyś'? - zapytała trochę rozbawiona, ale też przerażona faktem, że na marne przeprawili się przez te pół drogi.
- No, nie tak dawno...jakieś pół roku, czy dwa lata temu... - zawzięcie próbował sobie przypomnieć, kiedy ostatnio tu był. Kate przeszyła go wzrokiem mrożącym krew
w żyłach i wydukał od razu:
- No może trzy - popatrzył na wyraźnie zdezorientowaną Kate. Chciała płakać i śmiać się na raz. - Tak, trzy. - teraz przytaknął bardziej zdecydowanie. Zostało już niewiele drogi do przebycia, pomyślał. Nie mogą tak po prostu się wrócić.
- Ale nie martw się, damy radę - powiedział zdecydowanie.
- Damy radę? - niemalże pisnęła. - Jak chcesz przez to przejść? - skierowała przerażony wzrok w stronę bujnych krzaków. Liam zdecydowanie złapał za gałęzie uniemożliwiające przejście i rozchylił je tak, żeby można było się przez nie przecisnąć. Kate popatrzyła na niego wymownie.
- Chyba żartujesz?
   Chłopak zignorował to pytanie.
- Tylko idź od razu za mną, jeżeli nie chcesz zostać poturbowana - skinął głową
w swoim kierunku i Kate po chwili pustego gapienia się w krzaki, ruszyła za nim, trzymając się kurczowo jego czarnej bluzy, tej, która niedawno leżała na jej ciele. 
   Słychać było ciężkie posapywania i przekleństwa Liama. Kate ciągle chichotała. Payne w pewnej chwili odwrócił się na pięcie, tak, że dziewczyna odbiła się od niego. Zadarła lekko głowę, aby spojrzeć w te orzechowe oczy.
- Uważaj, bo jesteśmy tu tylko z twojego powodu! - zagroził jej palcem, łobuzersko się uśmiechając.
- Jak dla mnie moglibyśmy zawrócić, więc...
- Zmienisz zdanie, jak zobaczysz to na własne oczy - odparł stanowczo, wpatrując się intensywnie w jej niebieskie oczy.
- Uparty jesteś - skwitowała. - I lubisz bawić się w tajemniczego typa, mam rację?
- Cały ja - posłał jej ten piękny, słodki, chłopięcy uśmiech i spowrotem odwrócił się tyłem do Kate.
   Przedzierali się przez zarośla jeszcze dobre dziesięć minut.
- Zapraszam - powiedział uprzejmnie, zszedł jej z drogi i dziewczyna stanęła na samym czubku góry.
   Widok był nie do opisania. Rozdziawiła usta z wrażenia, ale szybko je zamknęła. Liam miał całkowitą rację, trzeba było zobaczyć to na własne oczy, pomyślała zafascynowana.
 Widziała stąd prawie cały Londyn (przynajmniej jej się tak wydawało). Tu panowała nieprzenikniona cisza, a w oddali widać było gwar przejeżdżających samochodów
w tę i spowrotem. Każdy gdzieś się śpieszył, nie dostrzegał piękna zewsząd go otaczającego.
   Liam dobrze znał ten widok na pamięć, więc rozkoszował się obrazkiem zaczarowanej dziewczyny. Wyglądała jak niegdyś on oczarowany Londynem po raz pierwszy, z tej perspektywy widzenia.
   Kiedy był młodszy często tu bywał, szczególnie w czasach szkolnych. Jako zbuntowany nastolatek, nienawidzący świata. To były czasy, pomyślał z uśmiechem na ustach.
   Kate jakby zahipnotyzowana, wpatrywała się w jakiś jeden punkt, najwyraźniej też rozmyślając i podziwiając widoki.
- To... - chciała wyrazić to, co czuję, ale zamknęła usta. Chłopak ze zrozumieniem przytaknął.
  Stanął tuż obok niej, dotykając jej swoim muskularnym ramieniem, jak zawsze
z rękami w kieszeniach, lekko przygarbiony. Teraz podziwiał widok razem z nią.
  Kate, czując jego ciepło na swoim ramieniu, odwróciła się w jego stronę. Dzieliły ich  centymetry, a atmosfera wokół nich zrobiła się bardzo przyjemna. Kate, patrząc w jego duże oczy, wiedziała, że chcę to zrobić. 
  Wspięła się na palce i bardziej przybliżyła do chłopaka.
  Liam nie wiedział co począć. Przecież ten pieprzony Alex... Nie mógł tego zrobić. Jednak nie cofnął twarzy, ani się nie poruszył.
- Ale.. a Alex? - zapytał, patrząc znacząco na zawieszkę spoczywającą między dwoma obojczykami dziewczyny, ale także nie odpychając jej od siebie. Niepewnym ruchem złapał wisiorek w swe palce.
- Alex to mój tato. Nie żyję - odparła, zdecydowanie patrząc w jego oczy, zszokowana tym, że powiedziała to ot tak. Teraz jej wzrok był pusty. Szukała tego bólu, który zawsze jej towarzyszył przy wspominaniu choćby imienia ojca. Jednak on się nie pojawił.
   W myślach Liama, jeżeli ktoś by do nich zajrzał, usłyszałby tylko powtarzane
w kółko "spierdoliłeś".   Zdecydowanie złapał jej twarz w obie dłonie i oparł jej czoło 
o swoje, nadal patrząc w jej oczy.
   Kate była mu cholernie wdzięczna za to, że nie próbował powiedzieć czegoś
w stylu: "Tak mi przykro". Szybko wspięła się na palce i wtuliła twarz w zagłębienie jego szyi, a Liam schował swoją w jej włosy.
   Musiał ją jakoś pocieszyć.
   Jednak Kate nie czuła smutku.
   Niespodziewanie, jakby na złość, spadł rzęsisty deszcz. Obywdoje głośno zaklęli i rzucili się spowrotem przez teraz już wyraźnie widoczną dróżkę wiodącą ku podnóża góry.
   Teraz przodem biegła Kate, a Liam tuż za nią. Jednak nie był to najlepszy pomysł, ponieważ na drodze zrobiło się ślisko i chłopak potknął się, zjeżdżając jakiś metr na pośladkach i zahaczając o Kate, która zrobiła to samo, rozdzierając nogawkę swoich jeansów. Już i tak byli doszczętnie mokrzy i umazani w błocie.
   Leżeli tak, nawet nie racząc wstać z mokrego podłoża. Kiedy popatrzyli się na siebie, obydwoje dostali nieprzewidywalnego ataku śmiechu. Cały policzek Liama był brązowy, nie mówiąc o małych śladach błota na całym ciele, twarzy i włosach. Na gałęzi wisiał czarny skrawek materiału, którym był rękaw bluzy chłopaka. Kate tak samo jak on, była cała w błocie. Intensywna czerń jej włosów zmieszana byłą
z brązową mazią. Jej rozpuszczone włosy były całkiem posklejane brudnym błotem,
a na nosie widniała największa błotnista plamka, co wyglądało przekomicznie.  
   Chłopak ogarnął się i szybko wstał, patrząc z troską w oczach na zwijającą się ze śmiechu Kate. Kątem oka dostrzegł, że w miejscu rozdarcia spodni dziewczyny, płynie niemała strużka krwi.
   Przestała się śmiać, widząc poważny wzrok Liama.
- W porządku, Kath? - przykucnął obok niej. Pierwszy raz od śmierci ojca usłyszała swoje imię w takiej wersji, ale znów zamiast czuć ból, który zawsze przychodził
z myślą o ojcu, nie było go. Bardziej skupiła się na tym, jak ładnie brzmiało to imię, wypowiedziane z jego ust. Zgrabnym ruchem starła błoto ze swojego nosa.
- Dlaczego miałoby nie b... - nie dokończyła, bo kiedy próbowała wstać, syknęła
z bólu, który przeszył jej nogę. Podparła się rękoma, tak by spojrzeć, co się z nią stało. Jednak kiedy dostrzegła krew, szybko zacisnęła powieki, a na jej twarzy pojawił się wielki grymas. Szybko odwróciła głowę, byleby jej nie widzieć.
  Deszcz lał nieustępliwie.
- Jest ok - powiedziała przez zaciśnięte zęby. Nie chciała wyjść na mięczaka, przecież nigdy taka nie była.     Chciała się podnieść, ale Liam kategorycznie zabronił, powstrzymując ją.
- Poczekaj. A co, jeśli jest złamana? - zapytał poruszony i teraz oglądał poranioną nogę. Obchodził się z nią jak z piórkiem, najdelikatniej jak potrafił. Kate bolało i piekło jak cholera.Po chwili opatrywania stwierdził, że nie jest złamana, ani nawet zwichnięta. Było to głębsze rozcięcie, więc miało prawo straszliwie piec.
- Jeżeli nie dasz rady, to ja... - chciał zaoferować jej pomoc, ale dziewczyna nie pozwoliła mu dokończyć.
- Spokojnie, to nic strasznego. Tylko... - Kate ledwo dźwignęła się na nogi, próbując nie patrzeć na zakrwawioną nogę, jednak ten widok jej nie ominął. Gdy zobaczyła dla niej obrzydliwą krew, gwałtownie odwróciła głowę, napotykając na swojej drodzę miękką bluzę Liama, w którą niezamierzanie się wtuliła.  
   Kiedy zorientowała się, co właśnie robi, wyprostowała się i spojrzała na przystojną twarz chłopaka.
   Odruchowo, jak tylko dostrzegła dużą plamkę na jego policzku, delikatnie starła ją prawą ręką, uśmiechając się.
   Dziewczyna próbowała iść sama, ale Liam szybko objął ją w pasie swoją prawą ręką. Była pewna, że sama dałaby radę, ale co jak co, podtrzymywana przez niego, prawie nie czuła bólu. Jej lewa dłoń zaciśnięta była na jego bluzie. Zauważyła, że chłopak lekko dygotał z zimna.
   Nic dziwnego, byli całkowicie mokrzy, a pogoda nie była za ciepła. Na szczęście szybko znaleźli się tuż przy samochodzie. Liam nie puszczając Kate, otworzył jej drzwi i pomógł wejść do środka, zatrzaskując je za nią i sam wędrując na miejsce kierowcy.






  Lots of Love ~

  
  

31 komentarzy:

  1. CUdoooooooooooooooooooooowne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. niesamowite ;* pisz więcej ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty <3 będę czytać więcej, jeśli tylko się pojawią nexty :3 zapraszam tez do siebie : ) this-is-our-dream.blogspot.com :3 napisz, jak będzie next, @karolapatka <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ! :) zapraszam na mój http://zawszerazemonas.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowiadanie Jest Zajebiste . Czekam Na Kolejną Część ! :D ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne, piękne, piękne .!
    sama się przestraszyłam, gdy przeczytałam "Alex". Już mi sie wydawało, że coś chyba musiałam przeoczyć i nie umiem czytać ze zrozumieniem, miałam nawet wracać do poprzednich rozdziałów w poszukiwaniu tajemniczego 'Alexa', ale najpierw postanowiłam, doczytać do końca tego rozdziału i dobrze zrobiłam.!
    Jejuu Liaś jest taki kochany. *u* chyba nasza Kate się zakochała .! ciekawe jak na to wszystko zareaguje Ed. ! : O
    Pozdrawiam gorąco i życzę weny, aby rozdział pojawił się wcześniej .! <3
    ~Asia. :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Też jestem ciekawa co na to Ed. ! ;D


    Amelia

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam i możesz się domyślać, co sądzę ...
    Ale w razie czego powiem ... :D

    Suuuuper <333 Ja ce jesce :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyżbyś skorzystała z pomysłu, który przedstawiłam pod jednym z wcześniejszych rozdziałów? W takim razie pozostaje nam już tylko czekać na pojawienie się Zołzy. :D

    Nie przepadam za One Direction jako za zespołem, ale przedstawienie tutaj jednego z nich bardzo mi się podoba.

    Oczywiście, jak każdy szanujący się hiperpoprawny human, znalazłam parę błędów przepraszam, zazwyczaj nie wspominam o tym w komentarzu, ale pomyślałam, że skoro Twoje opowiadanie jest aż tak świetne, to czemu ma nie być najlepsze?), ale nie były poważne, sprawiły tylko, że się uśmiechnęłam.

    Jeśli chodzi o datę publikacji następnego rozdziału, właśnie znalazłaś nieistniejącą osobę, która nie będzie mogła się doczekać :D

    Z racji, że ten komentarz jest tylko zbitkiem jednozdaniowych akapitów, które nie mają ze sobą wiele wspólnego (poza głównym tematem - tym blogiem), dodam tylko, że skoro zapraszasz, to dodam tylko życzenia mnóstwa weny i już się zamykam.

    OdpowiedzUsuń
  10. OMG! Kocham jak piszesz. Tak jak inni jestem bardzo ciekawa co na to Ed.
    A miałam taka nadzieje że ta więź pomiędzy Kate a Edem przeistoczy się w coś więcej niż tylko miłość. I tak bardzo się ciesze że Kate poznała Liama.

    Też nie jestem jakąś wielka fanka One Direction.
    Ta piosenka którą dodałaś do notki jesteś jada z moich ulubionych. Kojarzy mi się z moim ulubionym filmem "LOL"
    Polecam mojego bloga który został umieszczony w zakładce "Wasze blogi"
    Nawet nie wiesz jak bardzo nie umiem się doczekać kolejnej notki.. Codziennie wchodzę na twojego bloga i sprawdzam czy czegoś nie dodałaś.
    No nic, życzę weny i jeszcze raz weny.. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. kurcze .. miało być" A miałam taka nadzieje że ta więź pomiędzy Kate a Edem przeistoczy się w coś więcej niż tylko przyjaźń"

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja kończe ferie 11 lutego :D Dlaczego po feriach
    A nie wcześniej ?
    Będę się nudziła jak nie wiem co :C Nie będę miała co czytać ...

    OdpowiedzUsuń
  13. masz talent, nie przestawaj pisać! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam jak tylko wstawiłaś, a zapomniałam skomentować. Opowiadanie w dalszym ciągu jest naprawdę świetne. Sądzę, że masz talent do pisania. Tylko rozdziały mogłabyś wstawiać trochę częściej, bo umieram z ciekawości co będzie dalej.
    Życzę powodzenia w pisaniu kolejnej części. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jest super, tylko ciężko się czytało ze względu na tło ;)
    Ja obserwuję, będę tu wpadać i zapraszam do nas na konkurs z merg.pl - łatwym sposobem możesz wygrać bon na fajne ciuszki :)
    www.ourloveourpassion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. O.o Zaszły przedziwne zmiany xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak źle? :D Ludzie się skarżyli na tamten wygląd, w sumie nic dziwnego. Grafik ze mnie taki, jak z koziej dupy trąba. Ciągle eksperymentuje :>

      Usuń
    2. heh :D
      Nie jest źle, przyzwyczaiłam się do tamtego wyglądu xD,
      mi tam pasował. Teraz też jest fajnie, ale jakoś tak inaczej :D

      Usuń
  17. świetny, no ja nie mogę <3 szybko kolejny dawaj <3

    OdpowiedzUsuń
  18. To następny dopiero po feriach - 25 lutego ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee, nie po feriach, w trakcie. Może nawet tak gdzieś na początku ;)

      Usuń
    2. uffff, to ,mnie przestraszyłaś xd
      To dobrze że nie po feriach :D

      Usuń
  19. Przeczytałam dzisiaj wszystkie posty; całkiem fajnie piszesz-będę tutaj zaglądac :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czekam na następny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń

PROSZĘ O NIESPAMIENIE LINKAMI DO BLOGÓW NA STRONIE GŁÓWNEJ, JEST NA TO PRZEZNACZONA STRONA "WASZE BLOGI"!
Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję. Wiedz, że dzięki Tobie na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech! :)